Articles for Christians at TrueChristianity.Info. Odmawiajcie różaniec! Christianity - Articles - Rodzina
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.                Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.                Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.                Czcij ojca swego i matkę swoją.                Nie zabijaj.                Nie cudzołóż.                Nie kradnij.                Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.                Nie pożądaj żony bliźniego swego.                Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.               
Portal ChrześcijańskiPortal Chrześcijański

Chrześcijańskie materiały

 
Odmawiajcie różaniec!
   

Świadectwo,
Miłujcie się! 2/2002 → Rodzina



W Kaplicy Sykstyńskiej jest ogromny fresk, przedstawiający Sąd Ostateczny. Jest tam mnóstwo postaci: Chrystus, u jego boku Maryja, aniołowie, apostołowie i rzesze ludzkie, podnoszące się z ziemi ku niebu. Ale jeden fragment zastanawia szczególnie – potężny Duch.

Wychowani w rodzinach katolickich, w każdą niedzielę uczęszczaliśmy wraz z dwójką dzieci na Mszę św., uchodząc za przykładną rodzinę w środowisku. Było dla nas bez znaczenia, na ile spóźnimy się, czy usłyszymy całe czytania. Najczęściej staliśmy w kruchcie. Do sakramentów przystępowaliśmy sporadycznie, traktując przy tym spowiedź dość rutynowo. Nie prosiłam Ducha Św. o pomoc w rachunku sumienia. Nie pytałam Boga, co jest we mnie grzechem. Opierałam się na moim sumieniu, które w ogóle nie było kształtowane na miarę możliwości i wykształcenia. Wiedza religijna pozostawała na etapie szkoły podstawowej. W domu odbywała się tylko wieczorna modlitwa dzieci czyli „paciorek”, z którymi, zwłaszcza w pierwszych latach życia, go odmawialiśmy.

 

Przygotowanie dzieci do I Komunii św. w latach 1980-1982, zwłaszcza udział w katechezie, był dla mnie początkiem nowej ewangelizacji, tematem do wielu refleksji. Rodziło się we mnie sporo dociekliwych pytań, na które nie umiałam wówczas sobie odpowiedzieć. Prosiłam Boga, że jeżeli jest (i jeśli to, czego naucza Kościół jest prawdą), to żebym była szczerze wierząca, a jeżeli nie...

W tym czasie dokonano porwania księdza Popiełuszki. Ksiądz Prymas wezwał naród do modlitwy różańcowej.

Wówczas wróciły do mnie wspomnienia modlitwy różańcowej w moim rodzinnym domu, kiedy Mama bezsilna wobec nawracającej się choroby Ojca, klęczała razem z nami i odmawialiśmy różaniec, a po jej policzkach płynęły łzy.

 

Poruszona tragicznymi wydarzeniami, grozą sytuacji, a potem żalem, że w tak okrutny sposób można zamordować człowieka – księdza – bez namysłu i ja wzięłam do ręki różaniec! Teraz co dnia odmawiałam tę modlitwę. W domu zagościła wspaniała atmosfera, zaczęliśmy lepiej rozumieć się z mężem, czego wcześniej nie było... Wtedy po raz pierwszy przemknęła mi myśl, że może to są owoce różańca?

Wkrótce życie potoczyło się starym torem. Jednak codzienne trudy, zgrzyty i kłótnie doprowadziły mnie do mocnego postanowienia, że w intencji naszego małżeństwa – szczególnie męża – muszę odprawić nowennę różańcową przez dziewięć tygodni. W tym czasie przyjechały do Polski dwa małżeństwa z Ruchu Équipes Notre Dame we Francji. Na sąsiedniej ulicy miało miejsce spotkanie Kręgu Ruchu Domowy Kościół (Oaza Rodzin). Mój mąż został poproszony jako tłumacz (wraz z rodziną). Szliśmy niezbyt chętnie, ale nie wypadało nam odmówić.

Pan przygotował nam nową drogę. Radosna atmosfera, pełna miłości, piękne śpiewy, agapa i otwarcie się wspólnoty na innych – zburzyły nasze mury. Marie-Thérese i Dominique dzielili się głęboką wiarą i znajomością tych fragmentów Pisma św., które odnosiły się do problematyki życia małżeńskiego, rodzinnego. My – „niedzielni katolicy” byliśmy zafascynowani. Po chwili okazało się, że goście z Francji to ludzie szczególni dla nas. Marie-Thérese urodziła się w miejscowości Civray we Francji, tak jak i mój mąż, Patrick. Nie pamiętali siebie, ale znali swoje rodziny – rodziców i dziad

ków. Popłynęły łzy radości. Było to bardzo wzruszające. Mąż wyjechał z Francji wraz z rodzicami mając 10 lat!

Zostaliśmy „porwani” mocą Ducha Świętego i, nie pytając się nawet o szczegóły formacji, weszliśmy do wspólnoty Kościoła Domowego. Po kilku miesiącach przeżyliśmy piętnastodniowe rekolekcje w Krościenku – według kolejnych tajemnic różańca.

Wcześniej, chociaż mieliśmy po 33 lata i studia wyższe, nie było w nas pragnienia, aby poznawać Pismo św. Z góry oceniłam, że ewangelie można trochę zrozumieć, ale np. listy? Jakie było moje zdziwienie, kiedy omawiane przez nas w kręgach tematy, według zaznaczonych fragmentów Pisma św., przynosiły tyle mądrych pouczeń dotyczących małżeństwa, wychowania dzieci i osobistej świętości. Przez dwa tysiące lat Słowo Boże jest aktualne, żywe i skuteczne. Spotkania naszej wspólnoty, rozmowy, dzielenie się doświadczeniami, modlitwa, dary Ducha Świętego, wszystko to pogłębiało moją wiarę. Codzienna Eucharystia, lektura Pisma św. i modlitwa rodzinna po powrocie z Krościenka stały się dla nas regułą.

Wkrótce oczekiwaliśmy na urodzenie trzeciego dziecka. Byliśmy otoczeni przyjaciółmi ze wspólnoty i z nowym duchem przyjmowaliśmy ten Boży dar. Spokój nasz zmącił najpierw Czarnobyl, a potem różyczka, która uniemożliwiła nam wspólny wyjazd na rekolekcje do Częstochowy, również i tym razem z udziałem małżeństw z ruchu Équipes Notre Dame. Mąż pojechał sam, służąc jako tłumacz. Tam od pewnego księdza otrzymał książkę pt. „Zamach na Ojca Śwętego w świetle Fati

my”. Nikt wtedy nie przypuszczał, że ta lektura miała nas przygotować na bardzo ważne wydarzenie w naszym życiu.

Powoli sporadycznie odmawiany przeze mnie różaniec (czasem przez nas razem) zajął centralne miejsce każdego mojego dnia. W wierze spotykałam się z Maryją i Jezusem w kolejnych tajemnicach ich życia.

Zbliżało się rozwiązanie. Sięgnęłam po książkę przywiezioną przez męża z Częstochowy. Wydarzenia fatimskie przeniknęły moje serce, umysł i duszę. Długo zostawałam myślami w dolinie Cova da Iria, podczas kolejnych objawień, szczególnie 13.X wobec cudu słońca.

Nadszedł upragniony dzień i na świat przyszedł, pomimo poważnego zagrożenia życia przy porodzie, dorodny syn Dominique. Był to 13 października 1986 roku. Fatima stała się dla mnie rzeczywistością i wezwaniem.

Od tego czasu nie ustajemy w modlitwie różańcowej. Jest to nasza modlitwa, zarówno osobista jak i rodzinna, w której od wieku przedszkolnego bierze udział również Dominique. Mam wrażenie, że miłość do różańca „wyssał z mle

kiem matki”.

Często dołączamy do tajemnic różańcowych nasze radości i smutki – trudności wychowawcze. Zdarzało się, że nie wiedzieliśmy w jaki sposób rozwiążemy walące się problemy, za co przeżyjemy następny dzień, kiedy lodówka była prawie pusta. Pewni byliśmy jednego, że odmówimy różaniec.

Kiedy o 22.30, w majowy wieczór, modliliśmy się w tajemnicach radosnych, prosząc szczególnie św. Józefa, który przecież też troszczył się o utrzymanie rodziny, aby uprosił dar dalszej pracy dla męża– zadzwonił telefon. Była to pozytywna odpowiedź na złożoną wcześniej ofertę pracy, ratująca naszą rodzinę. Prawdziwe koło ratunkowe!

Różaniec to nie tylko tajemnice radosne. Przyszedł też czas na tajemnice bolesne. Kiedy urodziło się czwarte dziecko w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, jak się okazało dziecko specjalnej troski, chwile buntu i niezrozumienia dotykały serca i myśli... Po co było tyle modlitwy przed rozwiązaniem i Msza św. w grocie narodzenia Pana Jezusa w Betlejem, nowenna sióstr klauzurowych, różaniec. Boże, gdzie Ty byłeś? Może tu był błąd, może tam, może położna, może... I tu dyskretna odpowiedź z Krzyża – Ja też nie musiałem. Wtedy zrozumiałam, że Bóg może dać Krzyż jako dar, jako zadanie. Matka Boża Fatimska obdarowała nas nie tylko modlitwą różańcową, ale również pokutą! Znoszenie cierpliwe, z poddaniem, cierpień i trudności jest właśnie pokutą, o którą prosiła w 1917 roku Matka Boża Różańcowa.

W tajemnicach bolesnych prosimy o odsunięcie tego kielicha, jeśli taka Boża wola. Prosimy o uzdrowienie Kasi przez gorzką mękę Jezusa, o męstwo, gdy świat wyszydzi, o „Cyrenejczyków” na jej drodze oraz o miłosierdzie dla niej i dla nas, przez

Krew i Wodę, która wytrysnęła z Jego Najświętszego Serca.

Kiedy Kasia miała 5 lat i nauczyła się powtarzać zdania sylabami, to pierwszym jej zdaniem było: Je–zu u–fam To–bie.

Ten akt zawierzenia, który jest wielką łaską i ma tak ogromną moc, stał się jej codzienną modlitwą.

Właściwie, to nie ja nauczyłam ją pierwszych słów. Niespodziewanie zaczęła to robić po koronce do Bożego Miłosierdzia. Była cała rodzina, również dziadkowie. Kolejno wszyscy prowadzili dziesiątki Koronki, tylko Kasia tuliła do siebie obrazek Pana Jezusa Miłosiernego (drukowany w „Miłujcie się!”), po którego promieniach płynęła oleista ciecz. Po południu ćwiczyłyśmy mowę. Zdziwiło mnie, że zaczęła powtarzać sylaby!!! Następnego dnia, podczas cotygodniowej terapii, Pani logopeda zapytała mnie: Pani widzi jak ona rusza językiem? Słyszy poani, jak ona powtarza? Odpowiedziałam: Ja jej tego nie nauczyłam. Na następne zajęcia przyniosłam „Miłujcie się!” i dałam świadectwo. Po każdej mszy św. w intencji Kasi, po pielgrzymkach do sanktuariów, po modlitwie rodzinnej zauważaliśmy nowe umiejętności. Dojrzewanie emocjonalne, poprawa pamięci, usprawnienie ruchowe – to przykładowe etapy uzdrawiania Kasi. Wszystkim terapeutom powtarzam: Jezus uzdrawia, a pan (pani) rehabilituje, bo chociaż jestem pełna uznania dla ogromu pracy pedagogów i terapeutów, to jednak uważam, że bez łaski Bożej są progi, których się nie przejdzie. Potrzeba wsparcia nie tylko dla chorego dziecka, ale również dla rodziców i nauczycieli. Dlatego wszystkim opiekunom dzieci specjalnej troski i chorym mówię: Zostawcie radiestetów, bioenergoterapeutów, wróżbiarzy, czarowników. To jest okultyzm. Jezus żyje. Czeka na was. Przyjdźcie do Niego ze swoimi problemami, korzystajcie z sakramentów. Jezus, chociaż nie zrobił żadnej z medycznych specjalizacji, jest najlepszym lekarzem. Leczy nie tylko ciało, ale i ducha.

 

Dzisiaj pragniemy dzielić się doświadczeniem mocy i łaski modlitwy różańcowej wśród znajomych, we wspólnocie i na rekolekcjach. A mój syn, Dominique zaprasza też do serwisu różańcowego w Internecie (www.rosary.katolik.pl). Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą różańca – powiedziała s. Łucja z Fatimy, więc odmawiajcie różaniec!

Anna i Patrick

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF



Artykuł opublikowany za zgodą Miłujcie się! w listopadzie 2010 r.


Czytaj inne artykuły Chrześcijańskie po Polsku


Top

Poleć tę stronę znajomemu!


Przeczytaj teraz: