Articles for Christians at TrueChristianity.Info. Nowy Patron Polski Christianity - Articles - Karty historii Kościoła
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.                Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.                Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.                Czcij ojca swego i matkę swoją.                Nie zabijaj.                Nie cudzołóż.                Nie kradnij.                Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.                Nie pożądaj żony bliźniego swego.                Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.               
Portal ChrześcijańskiPortal Chrześcijański

Chrześcijańskie materiały

 
Nowy Patron Polski
   

Autor: Teresa Tyszkiewicz,
Miłujcie się! 4/2002 → Karty historii Kościoła



Dekretem z 16 maja 2002 roku Ojciec Święty Jan Paweł II zaliczył św. Andrzeja Bobolę w poczet Patronów Polski. Mamy więc teraz możnych orędowników w niebie: Maryję Królową Polski, św. Wojciecha, św. Stanisława biskupa, św. Stanisława Kostkę i św. Andrzeja Bobolę. Wszyscy trzej męczennicy, których życie i śmierć zostały wplecione w historię naszej Ojczyzny, z Bożego zamiaru pozostają żywym znakiem i drogowskazem na dalszą drogę. Trzeba te znaki umieć odczytywać.

Krajobraz po wojnach

Był rok 1657. Kończył się „potop”; ostatnie oddziały Szwedów, zdziesiątkowane i zdziczałe, opuszczały tak niedawno triumfalnie zdobyte ziemie, zostawiając za sobą zgliszcza, zbiedniałe i wyludnione miasta, popalone wsie. Na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie wygasły rozpoczęte za Bohdana Chmielnickiego, dziewięć lat wcześniej, bunty i wojny kozackie, które żyzne i bujne ziemie Ukrainy zamieniły w kraj ruin i mogił. Nie dosyć było tych klęsk, a już w stronę Ukrainy, a także ziem litewskich i Rusi środkowej zaczęły się obracać łakome oczy rosnącej w potęgę Moskwy.

Okres nieprawdopodobnie krwawych wojen i okupacji poza wyniszczeniem materialnym i biologicznym narodów wchodzących w skład Rzeczypospolitej przyniósł również zdziczenie obyczajów, chaos lub zobojętnienie religijne, ciemnotę i okrucieństwo. Wystarczało rzucić jakieś hasło jednych przeciw drugim, aby to zaowocowało serią wzajemnych mordów, nawet wśród zgodnie dotychczas żyjących ludzi.

Trzeba siać...

Pomimo tego wszystkiego każdy, kto zachował Boga w sercu, brał się do odnowy materialnej i duchowej, odbudowując kościoły i cerkwie. Wznawiano nabożeństwa i katechizację – od nowa wlewano w dusze wiarę, że Bóg jest ponad złem, nadzieję na powrót dobra, miłość, która by była zdolna przebaczać. Krzepiła wierne serca pamięć o niedawnej, zwycięskiej obronie Jasnej Góry i obraniu w podzięce przez króla Jana Kazimierza Matki Bożej Królową Polski.

W odnowę życia religijnego zaangażowali się ojcowie licznego wtedy w Polsce i dynamicznego Towarzystwa Jezusowego, zwani jezuitami. Dwóch ojców, Szymon Maffon i Andrzej Bobola, działało szczególnie gorliwie na terenie Polesia w okolicach Pińska (dziś południowa Białoruś), wskrzeszając tam życie religijne we wsiach i miasteczkach rozsianych wśród lasów i mokradeł. W okolicy nie było bezpiecznie; grasowały bandy złożone z kozaków Chmielnickiego współdziałających z oddziałami kozaków wołoskich Rakoczego. Ścigały one zamożniejszą szlachtę, Żydów, a przede wszystkim katolików i unitów. Taka groźna banda zbliżyła się do Pińska. Ludność polska i unicka szukała schronienia w lasach. Opuścili Pińsk również obaj jezuici. Ojca Szymona banda dopadła w Horodcu i tam zamordowała, po czym przybyła 16 maja do Janowa Poleskiego (dzisiaj Iwanowo) i tam „urządziła taką rzeź Żydów i katolików, że i prawosławnych ogarnęła trwoga. Zaraz im wytłumaczono, iż nie mają się czego obawiać, bo rządy przeszły teraz w ręce kozackie. Muszą jednak najpierw wyciąć w pień wszystkich katolików” . Można sobie wyobrazić, jak taki argument podziałał.

Ojciec Andrzej schronił się tymczasem we dworze szlachcica nazwiskiem Przychocki w Peredyle. Ale kozacy szybko się dowiedzieli o tym miejscu ukrycia. Dalszy bieg wypadków opisał biograf świętego, o. Jan Poplatek TJ, wykorzystując skrupulatnie wszystkie najstarsze relacje i dokumenty dotyczące męczennika.

Śladami Mistrza

„Możliwe, że wieści o gwałtach w Janowie doszły już do Peredyla i wskutek nich Bobola wsiadł na wóz, by się schronić gdzie indziej. W każdym razie pewnym jest, że kozacy dopadli go jeszcze w Peredyle, jadącego wozem. Woźnica Jan Domanowski rzucił lejce i zbiegł do lasu, Andrzej zaś pozostał na miejscu i polecając się Bogu, oddał się w ich ręce. Było już po południu. Kozacy powierzyli swe konie Jakubowi Czetwerynce i poczęli natychmiast „nawracać” Andrzeja na wiarę prawosławną. Namowy i groźby nie odniosły skutku, wobec tego obnażyli go, przywiązali do płotu i skatowali nahajkami, po czym odwiązanego bili po twarzy, przy czym Andrzej postradał kilka zębów. Następnie związali mu ręce, umieścili go miedzy dwoma końmi, do których go przytroczyli i ruszyli do Janowa. Kiedy w ciągu czterokilometrowego marszu Bobola opadał z sił, popędzali go nahajkami i lancami, po których pozostały dwie głębokie rany w lewym ramieniu od strony łopatki, prócz tego jedno cięcie, prawdopodobnie od szabli na lewym ramieniu.

Odarty z odzienia, pokryty sińcami i krwawiącymi ranami, odbył Andrzej swój wjazd triumfalny do Janowa, gdzie eskorta oddała go niezwłocznie w ręce starszyzny. Tu przyjęto go podobno szyderstwami i okrzykami: To ten Polak, ksiądz rzymskiej wiary, który od naszej wiary odciąga i na swoją polską nawraca! Jeden z kozaków dobył szabli i wymierzył cięcie w głowę Boboli, ten jednak wskutek naturalnego odruchu uchylił się i zasłonił ręką, tak że częściowo udaremnił śmiertelne cięcie, ale za to poniósł bolesną ranę w trzy palce prawej ręki. Równocześnie sprowadzono unickiego proboszcza janowskiego Jana Zaleskiego i uwiązano go do płotu, by go później poddać torturom. Jakiś litościwy wieśniak, korzystając z tego, że kozacy zajęci byli męczeniem Boboli, przeciął więzy i ułatwił Zaleskiemu ucieczkę. Przygotowane przez kozaków krwawe widowisko ściągnęło liczny tłum ciekawego pospólstwa... Kolejność katuszy mu zadanych, wobec chaotycznych zeznań świadków w procesach apostolskich, ustalić niepodobna, zastosowanie ich oraz rodzaj nie ulega jednak żadnej wątpliwości. Na rynku janowskim w pobliżu drogi, wiodącej do Ohowa, stała szopa Grzegorza Hołowiejczyka, służąca za rzeźnię i jatkę. Wprowadzono tam Bobolę, rzucono na stół rzeźnicki i uwiwszy wieniec z młodych gałęzi dębowych ściskano mu głowę. Następnie, wzywając go do porzucenia wiary katolickiej przypiekali mu ciało ogniem. Stałość Andrzeja prowadzała ich do coraz większego okrucieństwa. – Tymi rękami Mszę odprawiasz, my cię lepiej urządzimy – mieli wołać do niego i wbija

li mu drzazgi za paznokcie. – Tymi rękami przewracasz kartki ksiąg w kościele, my ci skórę odwrócimy, ubierasz się w ornat, my cię lepiej ozdobimy, masz za małą tonsurę na głowie, my ci wytniemy większą – wołali podobno w dalszym ciągu, zdzierając nożami skórę z pleców, piersi i głowy, odcinając wskazujący palec lewej ręki, końce obydwu pierwszych palców i wycinając skórę z dłoni. Łaska, jakiej Bóg udziela swym wybranym męczennikom, krzepiła Bobolę i dodawała mu wprost nieludzkich sił fizycznych i moralnych, dzięki czemu, poddając się woli Boga, wśród jęków wzywał świętych imion Króla i Królowej Męczenników, Jezusa i Maryi, a w odpowiedzi na szyderstwa i bluźnierstwa katów, wzywał ich do opamiętania. Ci prowadzili swe ohydne dzieło w dalszym ciągu. Wykłuli mu prawe oko, przewrócili go na drugą stronę i zdzierali mu skórę z pleców, a świeże rany posypywali plewami z orkiszu, odcięli mu nos i wargi, przez otwór wycięty w karku, wydobyli język i odcięli u nasady, wreszcie powiesili go u sufitu za nogi, głową na dół i naśmiewali się z ciała, rzucającego się w konwulsjach i skurczach nerwowych: Patrzcie, jak Lach tańczy! Dwugodzinne katusze dobiegały już końca, odcięty ze sznura, padł Bobola na ziemię i odziany w najcenniejszy ornat, bo utworzony z purpury krwi własnej, wznosił swe okaleczałe ręce ku niebu, składając u tronu Boga ofiarę z życia i krwi własnej. Tak kończył swą pielgrzymkę ziemską apostoł miłości i jedności, który prawie całe swe życie oddał na służbę Bogu i dobru dusz, i nie zawahał się nawet przed złożeniem ofiary z swego życia, tego dowodu najwyższego stopnia miłości Boga i bliźniego. Dwukrotne cięcie szablą w szyję, było ukoronowaniem tragedii janowskiej, której ofiarą padł dnia 16 maja 1657 r. Andrzej Bobola”.

W przebiegu męczeństwa Andrzeja Boboli dwie rzeczy zwracają uwagę: naśladowanie męki Chrystusa (biczowanie, wieniec wtłoczony na głowę) i to, że katusze zadawane przez ludzi ochrzczonych przecież były krwawą karykaturą obrządków religijnych odprawianych także w kościele prawosławnym (Msza św., czytanie ksiąg liturgicznych). Można więc przypuszczać, że dokonywali tego ludzie zdziczali na wojnach i rozbojach, dla których nie było już nic świętego, nic zachowanego z chrześcijaństwa.

Wkrótce banda uciekła na wieść o zbliżaniu się oddziału wojsk polskich. Widok zamęczonego kapłana był straszny. Ciałem zajął się miejscowy proboszcz, ów przypadkiem ocalony ksiądz Zaleski. Zawiadomił jezuitów z Pińska. Przyjechali do Janowa, ubrali ciało w sutannę, i zabrali do siebie.

W skromnej, drewnianej trumnie z prostym napisem „Pater Andreas Bobola Societatis Jesu” złożono męczennika w podziemiach pińskiego kościoła. Zawiadomiono władze zakonu o jego śmierci jak i o prześladowaniach i męczeństwach wielu innych jezuitów na kresach wschodnich. Generał zakonu zainteresował się okolicznościami śmierci Andrzeja Boboli i Szymona Maffona, jeśli bowiem oddali życie za wiarę „raczej radować się niż boleć nad ich okrutną śmiercią wypada” – pisał. Ale nie było warunków, by zająć się bliżej postacią męczennika; trwały wojny i masakry, mnożyły się nieszczęścia i krzywdy ludzkie. Do generała zakonu poszła tylko lakoniczna, sucha notatka. Zdawało się, że razem z życiem skończyła się misja ojca Andrzeja Boboli. Tymczasem w planach Bożych dopiero miała się na dobre rozpocząć. (Cdn.)

Teresa Tyszkiewicz ?

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF



Artykuł opublikowany za zgodą Miłujcie się! w listopadzie 2010 r.


Czytaj inne artykuły Chrześcijańskie po Polsku


Top

Poleć tę stronę znajomemu!


Przeczytaj teraz: