Articles for Christians at TrueChristianity.Info. Rodzice nigdy nie rozmawiali o naszych problemach... Christianity - Articles - Młodzież
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.                Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.                Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.                Czcij ojca swego i matkę swoją.                Nie zabijaj.                Nie cudzołóż.                Nie kradnij.                Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.                Nie pożądaj żony bliźniego swego.                Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.               
Portal ChrześcijańskiPortal Chrześcijański

Chrześcijańskie materiały

 
Rodzice nigdy nie rozmawiali o naszych problemach...
   

Świadectwo,
Miłujcie się! 5/2000 → Młodzież



Rodzice praktycznie nigdy nie mieli dla nas czasu. Mama pracuje na dwie zmiany, a Tata wykonuje ciężką pracę fizyczną, po której już na nic nie ma siły. Sami musieliśmy nauczyć się gotować, prać, sprzątać, a także – w pewnym sensie – wychowywać. Ro­dzi­ce nie zajmowali się nami, nie roz­ma­­wia­li o naszych problemach. Tak egzystujemy sobie, udając rodzinę. Muszę tu dodać, że takich „rodzin” jak moja jest wokół bardzo wiele. Cza­sem mnie to prze­ra­ża…

  Kiedy miałam 12 – 13 lat, wpa­dły mi w ręce gazety Bravo, Bravo Girl. Czytałam je regularnie i mo­że­cie sobie tylko wyobrazić, jaką mia­łam skrzywioną psychikę. Uważałam wtedy, że seks przed ślubem albo już na trze­ciej randce, to coś całkowicie naturalnego, zwyczajność, po­stę­po­wość i nic więcej. Później „wy­ro­słam” z tego czytania, ale skrzywienie po­zo­sta­ło. Całe szczęście, że w prze­ci­wień­stwie do moich koleżanek, nie mia­łam okazji wy­pró­bo­wać praktycznie tych „postępowych” ideologii. Teraz brzy­dzi­ła­bym się sobą jeszcze bardziej i mia­ła­bym o wiele mniejsze szanse na udany związek z Mi­cha­łem.

On właśnie zaczął mówić mi o czystości, jakie ma znaczenie dla nas. Jestem z nim, bo go bardzo kocham, nie spaliśmy ze sobą, bo on tego nie chciał. Za­ak­cep­to­wa­łam tę decyzję, bo mówiłam sobie, że nie będę musiała przepraszać Boga i spowiadać się z tego. Jednak po pewnym czasie po­czu­łam, że bardzo pożądam Michała i zaczęłam podświadomie kusić i na­le­gać. Cho­ciaż czułam, że moje za­cho­wa­nie osiąga pewien efekt, nie pod­da­wał się, nie uległ mi. I wtedy coś za­czę­ło się psuć między nami. Nie mo­gli­śmy się po­ro­zu­mieć. Za­uwa­ży­łam, jak bardzo się różnimy. Byłam pewna, że to będzie nasz koniec.

Bez entuzjazmu wzięłam do ręki specjalne wydanie Miłujcie się!, ale już po pierw­szym artykule coś zaczęło się we mnie dziać. Po kilku na­stęp­nych – pła­ka­łam. Dotarło do mnie, w jakim błocie dotąd żyłam. Było mi wstyd i jed­no­cze­śnie żal samej siebie.

Teraz i dla mnie wszystko jest oczywiste: białe jest białe, a czarne jest czar­ne.

Agnieszka

Nie zastanawiałam się długo, czy napisać ten list. Po prostu od­czu­wam taką potrzebę. Jeszcze raz chcę poruszyć problem czytania gazet typu Bravo, Bravo Girl czy Popcorn. Ja pierwszy kontakt z Bravem mia­łam na wakacjach u kuzyna w wieku ok. 10 – 11 lat. Gazeta ta zaciekawiła mnie niesamowicie, szczególnie zaś sceny dotyczące seksu (dodam, że wte­dy było to dla mnie coś zupełnie no­we­go, nie miałam pojęcia, co to jest seks itd.). Gdy przyjechałam do domu, kupiłam sobie nowy numer Brava. Mama po przeczytaniu gazety stwier­dzi­ła, że nie jest ona dla mnie, i za­bro­ni­ła mi jej czytać. Ten zakaz po­trak­to­wa­łam jako zamach na moją wolność i nadal kupowałam Bravo, zawsze do­kład­nie je chowając. To z Brava się do­wie­dzia­łam, co to jest: „pierwszy raz”, błona dziewicza i mnóstwo innych rze­czy. Dziś mam ogromny żal do mojej mamy o to, że to nie od niej do­wie­dzia­łam się tych ważnych rzeczy. Pa­mię­tam, że będąc w I klasie, zapytałam ją o to, jak powstają dzieci. Mama powiedziała mi tylko tyle: „Jak bę­dziesz starsza, to ci powiem”. Nie po­wie­dzia­ła mi nigdy. Nic mi nigdy nie powiedziała na temat seksu i in­nych intymnych rzeczy, które wtedy tak bar­dzo mnie interesowały. Raz tylko wspo­mnia­ła mi coś o miesiączce, ale ja już o niej wiedziałam – z Brava oczy­wi­ście. Wszyst­kie odpowiedzi na py­ta­nia, któ­re mnie nur­to­wa­ły znaj­do­wa­łam w tej gazecie.

Gazetę Miłujcie się! pod­su­nę­ła mi moja ciocia. Przeczytała mi list pewnej dziew­czy­ny, która opisywała swoją historię z Bravem. Ten list z po­cząt­ku do mnie nie trafiał. Nie chcia­łam, żeby do mnie trafił, myślałam, że ciocia chce zrobić ze mnie świę­tą. Kie­dy byłam sam na sam z Miłujcie się!, przeczytałam list tej dziewczyny jesz­cze raz, potem jeszcze raz. Potem przej­rza­łam le­żą­ce na stole Bravo Girl. Nie zauważyłam w niej nic złego. Dopiero za którymś ra­zem, gdy ją prze­glą­da­łam, zaczęłam zauważać jej pły­ci­znę i sprzeczności, np.: „za­ła­ma­nej gru­ba­sce” radzono zaakceptować sie­bie taką, jaka jest, a na następnej stro­nie pokazywano dziewczyny bez gra­ma tłuszczu, piękne i wysportowane, namawiano do jakiejś diety. Albo dziew­czy­nie, która pisze, że się ma­stur­bu­je i nie wie, co z tym zrobić, od­pi­sa­no, że to naturalne w jej wieku i nie ma się czym niepokoić. Mnie pro­blem sa­mo­gwał­tu na szczęście nie do­ty­czy, ale kiedy prze­czy­ta­łam w Bra­vie, że to nic złego i że to naturalne, pró­bo­wa­łam to zrobić…

Dopiero w waszej gazecie prze­czy­ta­łam, że samogwałt jest grze­chem cięż­kim. Tak mi się pokręciło w gło­wie, że nie wie­dzia­łam już, co o tym wszystkim myśleć. Czytając Bra­vo, nabawiłam się mnóstwa kom­plek­sów. Do dziś uwa­żam się za grubą (162 cm, 51 kg), uważam, że mam krzywe nogi. Ciągle porównuję się z dziew­czy­na­mi z okładek i stwierdzam, że przy nich jestem nikim. Najgorsze jest jednak to, że ja nie potrafię walczyć z tymi kom­plek­sa­mi. Pod­da­ję się im cał­kiem świa­do­mie. Po prostu stwier­dzam, że tak musi być. I gdzieś tam mam za­ko­do­wa­ne, że jestem gor­sza od innych…

Chcę jeszcze wspomnieć o swoim zachowaniu wobec rodziców. Mamę traktuję jak koleżankę i prze­ra­ża mnie to. To, że taka jestem. Co praw­da upłynęło jeszcze niewiele cza­su, odkąd postanowiłam zerwać z na­ło­giem czytania gazet typu Bravo, lecz mam nadzieję, że wszystko w moim życiu się zmieni. Chcę być inna, dobra. Chcę, by Chrystus prowadził mnie przez życie. Chcę Mu poświęcić swoje życie. Proszę Was, trzymajcie za mnie kciuki!

Czytelniczka

 

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF



Artykuł opublikowany za zgodą Miłujcie się! w listopadzie 2010 r.


Czytaj inne artykuły Chrześcijańskie po Polsku


Top

Poleć tę stronę znajomemu!


Przeczytaj teraz: