Articles for Christians at TrueChristianity.Info. Zanim powiesz „tak” muzułmaninowi Christianity - Articles - Rodzina
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.                Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.                Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.                Czcij ojca swego i matkę swoją.                Nie zabijaj.                Nie cudzołóż.                Nie kradnij.                Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.                Nie pożądaj żony bliźniego swego.                Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.               
Portal ChrześcijańskiPortal Chrześcijański

Chrześcijańskie materiały

 
Zanim powiesz „tak” muzułmaninowi
   

Autor: Abd Jasu,
Miłujcie się! 4/2006 → Rodzina



Ostatnio bardzo zaciekawił mnie artykuł Zanim powiesz „tak” muzułmaninowi, zamieszczony w numerze 2006-3 Miłujcie się!. Otóż z regionu, w którym mieszkam, bardzo dużo młodych ludzi wyjeżdża za granicę, aby sobie dorobić. Jest to bardzo smutne, gdyż ta młodzież najczęściej już stamtąd nie wraca. I z tym właśnie jest związana moja prośba do Was. Mianowicie moja przyjaciółka, która 5 lat temu również wyjechała do Holandii za pracą, poznała tam chłopaka muzułmanina. Dopóki byli parą, wszystko było w porządku, ale gdy zawarła związek małżeński (cywilny) z tym człowiekiem i urodziła mu syna, jej życie bardzo się odmieniło. Wygląda ono teraz dokładnie tak, jak to opisujecie w wyżej wymienionym artykule: jest bita, wyśmiewana, a co najgorsze – mąż ją straszy, że gdy go opuści, to już nigdy nie zobaczy swojego syna…

Przyjaciółka często dzwoni do mnie i przez łzy opowiada mi, co przeżywa. Ja jednak zupełnie nie wiem, jak jej pomóc, choć tak bardzo bym chciała jej coś sensownego doradzić, bo sama mam dzieci i wiem, co to jest za ból (gdyby wróciła do kraju, z pewnością mogłaby liczyć na pomoc rodziców, którzy mają duży dom).

Bardzo Was proszę o radę – pomóżcie!!! Z góry dziękuję!

Ania

Droga Aniu,

niestety, udzielenie jakiejkolwiek pomocy w tej sytuacji jest niesłychanie trudne. Wynika to z tego, że my w naszej kulturze przyzwyczailiśmy się do pewnych praw, danych człowiekowi a priori – prawa do własnego zdania, prawa do błędu, prawa do godnego traktowania – i nawet zapomnieliśmy, że to wszystko wynika z chrześcijańskich korzeni naszej cywilizacji. Kultura islamu nie zna tych pojęć. Prawa człowieka są tam pojmowane w odniesieniu jedynie do muzułmanina-mężczyzny. Nie obejmują one niemuzułmanów i kobiet, więc nie mogą oni liczyć na żadne „równe traktowanie”. W oczywisty sposób wynika z tego, że kobieta niemuzułmanka w ogóle nie jest uważana za człowieka.

Drugim źródłem, z którego wypływają nieporozumienia w naszych kontaktach z islamem, jest nasze indywidualne podejście do człowieka, jego woli, jego pragnień i czynów. Wydaje się nam, że również w islamie powinno być tak, iż każdy odpowiada sam za siebie, że muzułmanin może mieć takie lub inne przekonania, może być bardziej lub mniej wierzący, może w większym lub mniejszym stopniu praktykować swoją wiarę, wybierając wśród doktryn islamu te lepsze i rozwijając je. Jednak takie przekonanie jest błędne. Islam bowiem nie zna pojęcia „wolny wybór”. Są rzeczy, jakie muzułmanin musi robić, bo inaczej zginie z ręki współbraci-muzułmanów. Dopóty, dopóki przemoc pozostaje głównym wyznacznikiem prawowierności islamistów, żadna „reforma”, żadne indywidualne przekonania w islamie nie będą miały znaczenia.

Dopiero biorąc pod uwagę te dwie różnice, możemy rozmawiać o małżeństwie muzułmanina z niemuzułmanką (odwrotna sytuacja jest możliwa jedynie tam, gdzie się zerwie z islamem całkowicie – ale za to grozi kara śmierci). Muzułmańskiego męża tak naprawdę nie obchodzi to, co myśli jego niemuzułmańska żona, ponieważ w jego pojęciu ona jest jego własnością. On doskonale wie, że ona tego nie akceptuje, dlatego przed ślubem muzułmanin nigdy nie powie, że tak jest. Po ślubie natomiast on ma bardzo dobry argument: PRZEMOC, a także szantaż, o którym piszesz (grozi, że zabierze dzieci). Islam go w tym popiera, gdyż zgodnie z szariatem żona jest jego własnością i ma obowiązek go słuchać, on może z nią się rozwieść i zabrać dzieci, ona natomiast nie może wystąpić o rozwód i sądzić się z nim o dzieci.

W naszej kulturze jest przyjęte podważać pewne prawdy, nawet wobec braku dowodów. Dzisiaj w Europie mało kto podejmuje konkretne działania tylko dlatego, że Biblia tak nakazuje. Dlatego dziwimy się, że muzułmanie biją swoje żony ze względu na nakaz koraniczny. Dziwimy się, że muzułmanin morduje niewinnych ze względu na obowiązek prowadzenia dżihadu. Dziwimy się, że muzułmanin zabija księdza katolickiego w Turcji za to, że świecka gazeta w Danii opublikowała karykatury Mahometa. My nie widzimy związku między jednym i drugim, ale ten związek jest bezpośredni. Gdyby dziewczyna wychodząca za mąż za muzułmanina zastanowiła się nad tym wszystkim przez chwilę, na pewno by zrezygnowała z tego związku. Jednakże w ogromnej większości dziewczyny polskie uważają, że ukochany każdej z nich JEST INNY i że W JEJ PRZYPADKU WSZYSTKO B¿DZIE DOBRZE. I z reguły jest bardzo dobrze, tylko w kategoriach myślowych muzułmańskich, a nie w kategoriach biednej, oszukanej Polki.

Chcę tutaj wyjaśnić, jak wygląda sytuacja z punktu widzenia islamisty. Mianowicie on jest święcie przekonany, że uszczęśliwia chrześcijańską kobietę, która wybrała islam i która dzięki temu będzie teraz miała udział w prawdziwej religii. W jego pojęciu ona staje się muzułmanką już przez to, że w jej organizmie pozostały „prawowierne” plemniki... Jej „muzułmańskość” potęguje się przez to, że rodzi ona muzułmańskie dziecko (z definicji bowiem dziecko poczęte przez muzułmanina jest muzułmaninem (muzułmanką), nawet jeżeli zostanie ochrzczone). „Prawdziwa religia” uczy, że to kobiecie wystarczy – więc on nie może zrozumieć, czego jej brakuje do szczęścia. Jest sfrustrowany i bije ją, a w końcu się rozwodzi, zabierając dzieci („przecież nie mogą muzułmanie wychowywać się z niewiernymi”). Co można doradzić w tej sytuacji? Musimy uszanować jego zdanie... Możemy, oczywiście, zwrócić się do znanego detektywa, który zajmuje się porwaniami „szczęśliwych mężatek” z krajów arabskich, ale i on raczej nie podejmuje się ratowania ich dzieci. Dodatkowo trzeba się liczyć z tym, że pałający gniewem małżonek wytropi i dopadnie nieposłuszną żonę również w Polsce – nie jest to dla niego trudne, bo jesteśmy razem z Holandią w Unii Europejskiej. W każdym razie nie jest mi znana ani jedna sprawa, w której niemuzułmanka wygrałaby na drodze prawnej z mężem muzułmaninem.

Wydaje się zatem, że znacznie łatwiej jest po prostu nie wychodzić za mąż za muzułmanina, niż potem rozwiązywać te wszystkie problemy, które z takiego zamążpójścia wynikają. Chciałoby się, by polskie dziewczyny odebrały pozytywnie tę radę i cieszyły się „wolnością dzieci Bożych” (Rz 8, 21).

Zdaję sobie sprawę z tego, jakie zarzuty może mi postawić polski czytelnik: islamofobia, fanatyzm religijny itp. Chcę jednak zaznaczyć, że Polacy mieli to szczęście, iż nigdy nie musieli żyć pod panowaniem islamu i nie znają metod islamizacji świata. Polecam jednak, by każdy, kogo temat interesuje, zapoznał się z doświadczeniem chrześcijan żyjących od wieków pod panowaniem islamu – Koptów, Asyryjczyków, Ormian, Arabów, maronitów. Grzegorz Kucharczyk na łamach Miłujcie się! doskonale opisuje wydarzenia historyczne związane z szerzeniem islamu na świecie, natomiast aktualności można przeczytać na stronach internetowych prowadzonych przez wymienionych wyżej chrześcijan. W języku polskim również istnieje taka strona: „Arabia chrześcijańska” (www. arabia.alleluja.pl).

Abd Jasu

Zamów prenumeratę

Jeśli jesteś zainteresowany pobraniem całego Numeru w formacie PDF



Artykuł opublikowany za zgodą Miłujcie się! w listopadzie 2010 r.


Czytaj inne artykuły Chrześcijańskie po Polsku


Top

Poleć tę stronę znajomemu!


Przeczytaj teraz: